Posty

Obraz
Trochę się ta nowa rutyny posypała na rzecz ... No właśnie na rzecz random aktywności których w obawie przed kontuzją (jak się przygotowujesz dwa lata do imprezy gdzie wywaliłeś kilka k na start, to takie właśnie pato wzorce się uruchamiają) unikałem przez ostatnią dekadę. Prawdą jest , że jazdy na nartach się nie zapomina no może nie do końca zapomina, trochę sobie muszę temat odświeżyć ale pretekst w postaci wyjazdu z najmłodszym na jego weekendowy kurs jest idealny. Perspektywa wspólnych zimowych wyjazdów w przyszłości i wspólnej aktywności dodatkowo mnie motywuje. Pogoda idealna, śnieg, góry, i chwila wolnego od codziennego zapierdolu bezcenna. Do tego powrót do aktywności którą naprawdę lubię i chyba lepiej być już nie może... Może, młodemu idzie naprawdę bardzo dobrze i złapał potężna zajawkę! Idealnie.
Nie wiem czy to ja zacząłem skrzypieć czy bieżnia nie chce tego wszystkiego przechodzić na nowo jeszcze raz? No nic, dla mnie Collagen dla bieżni smar i jakoś to poleci. Truchty "pod górkę" są na stałe w moim repertuarze wprowadzającym po kontuzji, po przerwie, po roztrenowaniu. W moim obecnym planie mają rolę active recovery po poniedziałkowych przysiadach i interwałach... Trochę tych pomysłów jest, wygląda na to że mają sens ale to czas pokaże, już nie wiele mi prób zostało. Czas nie jest z gumy.
Obraz
Trochę zbyt ambitnie, klasycznie, jak zwykle ale jestem dobrej myśli bo zaczynam coś nowego, przemyślanego i tak po prostu zwyczajnie w zgodzie z sobą. Pasuje mi taka forma treningu, krótsza, intensywna, wymagająca ale nie destrukcyjna. Mogę też połączyć to co zawsze lubiłem i lubię najbardziej, bieganie, rower i trening siłowy a gdy przyjdzie czas na deload pewnie zmieści się też pływanie. Gdy nie ma zawieszonej na kółku konkretnej imprezy, nie ma deadline w postaci terminu startu to można się zastanawiać czy jest wystarczająca motywacja aby się docisnąć, a może właśnie o to chodzi żeby nie ugniatać głowy presją w przestrzeniach gdzie robimy, sry robię coś dla siebie. Nie wszędzie musi być eksponowany aspekt osiągania i rywalizowania, aby zmotywować się do intensywnego wysiłku. Położyłem gdzieś na razie na niższej półce te podszepty ego i priorytet dostało zdrowie i w tym kontekście będę działał. Czy to będzie w rezultacie baza do jakiegoś amatorskiego startowania? Nie wiem, to dla mn...
Obraz
Źródła wiedzy od źródełek co raz trudniej przychodzi rozróżnić w czasach shortsów, bro science i insta science oraz wszelkiej maści internetowych mędrców. Pytanie czy jest jeszcze siła i kawałek świadomości do której można wrzucić porządną rozsądną przemyślana i wartościową lekturę. Tutaj trzeba przeczytać całość i zrozumieć, że to co połowa internetu nazywa treningiem hybrydowym po prostu nim nie jest (to że w poniedziałki robisz klate a w le wtorek sprinty nie oznacza że robisz trening hybrydowy, na pewno chujowy ale nie hybrydowy). Pozycja obowiązkowa, Aleks jest ojcem tej koncepcji i pierwszy też użył w kontekście przez siebie opisywanej metodyki sformułowania "hybrid training". Polskiego wydania próżno oczekiwać, w sieci dostępne jest za darmo pierwsze wydanie z 2015 przyjęte tak sobie, uznane za chaotyczne i niezrozumiale. Nie wiem dlaczego ale patrząc na setki porad z zakresu treningu hybrydowego jestem przekonany że to była dla wielu faktycznie lektura za trudna. Nowe...

Co jest dla mnie ważniejsze?

Obraz
Czy ten wymiar całej tej zabawy który dostrzegałem ale nigdy nie doceniłem właściwie? Ruch, natura, ponadprzeciętna możliwość eksplorowania terenu? Dzięki sile, wydolności i treningowi - który jak kiedyś powiedział jeden z moich trenerów (btw. Mistrz Polski na dystansie IM) - trening jest przywilejem . Czy ciągła niezaspokojona rządzą pchania mocno wykresu w górę, osiągania, jak najszybciej, jak najefektywniej, otoczony sprzętem, danymi i niuansami, ciągle niezadowolony i ciągle zmęczony? Odnalezienie w tym wszystkim, w procesie tej czystej przyjemności i satysfakcji z aktywności i zdrowego życia, to jeden z najważniejszych celów tej "reaktywacji". Można się załamać, albo dać zdominować tym wykresom i danym, można to analizować, wrzucać w modele, czytać książki i badania, można się tym zająć na pełnej hiperfiksacji ... Można, można. Można też to wszystko zwyczajnie wyjebać, tak, że Garmin, po 13 latach wspólnej drogi i mielenia miliardów zmiennych, kilkudziesięciu tysiącach ...
    Ogólnie cała ta moja historia jest, no cóż, dziwna. Z jednej strony wiele osób było by zadowolonych z takiej, zarówno formy jak i sylwetki, jaką mam obecnie, ja natomiast nie jestem i nie byłem również jak byłem w najlepszej swojej dyspozycji startując na pełnym IM. Być może nigdy nie będę. Może to trzeba leczyć a może mam dzięki temu nieprzerwanie od 13 lat powód aby w ten czy inny sposób trenować i pracować nad sobą, wracać a to do biegania a to do treningu siłowego albo próbując łączyć (jak na razie z marnym skutkiem) obydwa.     Wczoraj widziałem, bardzo dobry wpis o tym jak ktoś komuś z ADHD tłumaczy że nawyk się kształtuje 30 dni a później z górki. Mam miliony tematów i postanowień w które się wkręcam maksymalnie i przez dwa, trzy tygodnie nie widzę świata poza tym zagadnieniem a po jednym dniu fackupu porzucam temat na zawsze jakby nie istniał, zatem przy tym mechanizmie który rządzi moim życiem od urodzenia a ostatnio nawet się nasila a nie ustępuje (z AD...
Obraz
Dobra, wystarczy. Już dłużej nie mogę patrzeć na ten downgrade. Nie biegam od października i czuję już bardzo, ale to bardzo mocno, że ta najdłuższa na przestrzeni ostatnich 13 lat przerwa, nie wnosi nic dobrego. Czy od razu to jest powód, żeby reaktywować projekt, który motywował mnie do ukończenie Ironman'a przed 40-tką? Nie wiem, wiem natomiast że dość długo szukam dziury w całym, nowych metod, sposobów, planów, a może czas wrócić do tego co działa? Akurat ta blogowa forma motywacji działa na mnie całkiem nieźle. Czy coś wielkiego i ambitnego mam w planie? Być w najlepszej możliwej (o ile nie najlepszej) formie fizycznej i psychicznej swojego życia, na swoje 50 urodziny. To mam w planie. Na razie konsumpcji tej przyszłej formy na jakiejś spektakularnej imprezie nie przewiduje, przygotowywanie się do jakiejś imprezy to zawsze ekstra stres, to akurat nie jest mi teraz potrzebne.