Świetlana przyszłość – III Edycja

#Bieg Świetlików – Zima 2014

Na spokojnie, treningowo, całkowicie „bez spiny” o terminy i wyszło naprawdę całkiem nieźle. Jestem praktycznie na początku treningów więc nie spodziewałem się niczego wielkiego po sobie. Założenie główne – nie zrobić sobie krzywdy, nie urywać podwozia, sprawdzić gdzie jestem z formą.

Ustawiłem się z tył, żeby nie kusiło i lecimy! Pierwsze dwa kilometry ścisk jak przy karpiach w hiperze ale impreza ma tak fantastyczny klimat, że naprawdę nie przeszkadzają drobne początkowe przepychanki na dość wąskiej trasie.

Z każdą chwilą podkręcałem tempo, bo naprawdę wydawało mi się, że ludziska stoją w miejscu. Do samej mety tylko wyprzedzanie – dobrze robi na samopoczucie i pewność siebie, czasem warto ustawić się bardziej z tył tylko dla „dowartościowania” 😉

Super imprezka z niepowtarzalnym klimatem – dwuczęściowy medal dodatkowo zachęca do udziału w kolejnych edycjach. Zimowe biegi są zdecydowanie moimi ulubionymi!

Czas poniżej 50 minut naprawdę mnie satysfakcjonuje – to jest granica której długo nie mogłem złamać w zeszłym sezonie, a ten zaczynam na dzień dobry z niezłym wynikiem. Dodatkowo rozkręcałem się przez cały bieg i finisz był na naprawdę niezłym tempie jak na tak rwane treningi przez ostatni miesiąc – nie ukrywam, że nieźle mnie to zmotywowało!

#Treningi

Skoro już o treningach mowa, to trochę o planie i zeszłym tygodniu.

Z planem jest kiepsko, praktycznie tylko bieganie jakoś wygląda, reszta szkoda gadać – 30% założonych objętości. Trudno muszę wiedzieć dlaczego tak się czuje na zawodach a nie inaczej. Muszę wiedzieć ile nie zrobiłem i na co mnie będzie stać w dniu startu.

Dzisiaj w końcu udało się zorganizować poniedziałkowy trening na basenie.

Wczoraj odpaliłem trenażer pierwszy raz po przeprowadzce, nie wiem czy coś mu się stało w trakcie przewożenia ale nareszcie zaczęła działać regulacja docisku tylnego koła więc wszystko jest na max – można kręcić.

Przez start w świetlikach nie było długiego wybiegania w weekend, ale w ten już nie odpuszczę.

Mam nadzieje, że z każdym tygodniem będzie coraz lepiej i zbliżę się do 80% założonego planu i w te 8 tygodni coś wypracuje.