Trening lipiec. Podsumowanie 07#2016

podsumowanie lipiec

Trening lipiec – statystyka

  • Plan biegowy wykonany w 81% (do 80% uznaje, że wszystko idzie jak należy)
  • Plan biegowy założenia techniczne, zakresy i tempo biegu – jak należy, tylko jedna mała wtopa.
  • Trening ogólnorozwojowy – obecny i systematyczny.
  • Dieta – lepiej niż w lipcu jeszcze nie było, zadowolony (75,8 / 18.2%) – to jest najlepszy wynik jaki miałem w życiu … wzruszyłem się 😉

#Tydzień regeneracji

trening lipiec Jeszcze wczoraj miałem w planie napisać, że to jeden z najmocniejszych objętościowo miesięcy odkąd trenuje, ale to było wczoraj. Odpuściłem długie wybieganie i zrobiło się mniej spektakularnie, choć biegowo jest to dla mnie absolutny rekord – 279,41KM w miesiąc. Wczoraj poczułem się naprawdę słabo i z przeczuciem, że po realizacji  23km biegu znajdę się w łóżku z infekcją postanowiłem sobie odpuścić. Od połowy miesiąca systematycznie treningi kończyłem przemoczony przez deszcz. Jeśli w danym dniu padało tylko 30min to ja wtedy byłem na treningu 🙂 Wczoraj, popołudniowy spacer w gigantycznej burzy dobił mnie już całkowicie – rutinoscorbin i wieczór z książeczką, bywa. Ja wiem, że trzeba kształtować charakter, że nie ma złej pogody na bieganie ale 7 razy pod rząd w deszczu ???

Druga sprawa, to że jak na tydzień regeneracji biegania było całkiem sporo, a że z początkiem tygodnia czułem się dobrze  to i znalazłem czas na jeden wypad na basen i cisnąłem na rowerze gdzie się da. No właśnie, cisnąłem bo normalnie sobie rekreacyjnie gdzieś pojechać chyba już nie potrafię 🙂 W sobotę przedobrzyłem, doszedł trening biegowy i inne pierdolety po nim (zawsze schodzi ponad 30 min…) rano w niedzielę czułem się słabo (HR min, HRV i inne takie mówiły: nie rób tego! ;)).

#Trening tygodnia

Pierwsze od bardzo dawna interwały. Takie małe preludium do tego co będzie dziać się w sierpniu, czyli praca nad maksymalną wydolnością tlenową (V02max). Skusiłem aby zrobić jeszcze przed rozpoczęciem tego mezocyklu pomiar mojej obecnej wydolności. Pisząc to podsumowanie dostałem info, że Sportslab organizuje testy w Krakowie 9 sierpnia, może się załapie. Nie robię takich treningów zbyt często więc jest to dla mnie cały czas coś nowego. Zrobiłem co było w planie i myślę, że wyszło jak należy! Klimat stadionu również robi swoje i dodatkowo mobilizuje, co raz bardziej mi się to podoba 🙂

 trening lipiec

Bardzo ładne interwałki 😉

#Trening miesiąca

Tutaj nie mogę się zdecydować, długie wybieganie (32km) w masakrycznej ulewie i „prawie” samotnie w puszczy (zimno, ciemno, smutno) czy długie z 19km w tempie maratońskim. Przyłożyłem się i tu i tu, dostałem niezły wycisk psychiczny i fizyczny. Jeśli takie treningi nie zaprocentują we wrześniu  to już nie wiem co może dać progres 🙂

#Opuszczone treningi

Nie było tego wiele, kluczowy w zasadzie tyko jeden – wczoraj. Pozostałe dwa to bieg regeneracyjne zastąpione mniej lub bardziej adekwatną jazdą na rowerze.

#Dodatkowe

Tutaj mam najwięcej do nadrobienia i najwięcej też nadrabiam. Rolka obowiązkowa po każdym treningu, rozciąganie i praca nad większą mobilnością, zakresem ruchu na różne sposoby – praktycznie codziennie. Wrzucam też mniej systematycznie trochę ćwiczeń siłowych. Zrobiło się tego na tyle dużo (czasem schodzi 40min), że postanowiłem odnotowywać te sesje w dzienniczku od tego miesiąca. Jedyne co jeszcze autentycznie ssie to rozgrzewki – na nic więcej niż trucht jeszcze mnie stać 🙂

#Technika

Od samego oglądania filmów z poprawna techniką biegową (choć zgodności JAKA to jest, również nie ma) technika się nie poprawia 😉 Odkrywcze spostrzeżenie, wiem 😉  Moja droga w kierunku POSE cały czas trwa i jest monitorowana przynajmniej raz w miesiącu analizą video. Są ćwiczenia, jest sprawdzenie – widać efekty, jest progres nie tylko widoczny ale odczuwalny. Biega mi się zdecydowanie luźniej, łatwiej. Ekonomika biegu to dla mnie priorytet już od jakiegoś czasu. Praca nad zwiększeniem zakresu ruchu, ogólnej sprawności to klucz do sukcesu w tym aspekcie. Jest to nudna praca, która wymaga cierpliwości i zaangażowania. Poczekam, robię swoje. Efekty przyjdą z czasem. Na chwilę obecną widzę poprawę kadencji, gdzie była u mnie absolutna padaczka. Więc krótko – zadowolony 🙂

%d bloggers like this: