Coraz bliżej święta ;)

Krakowski Bieg Świetlików

#Kołowrót

Uff… zleciał kolejny tydzień, następny już w połowie nie mam czasu nawet na oddychanie 🙂 Przedświąteczny młyn zawsze mnie fascynował, jakby w grudniu obowiązywały tylko dwa terminy na wszystkie zadania „to jeszcze przed świętami” i „to już po świętach”…  Praca zdominowała całkowicie ostatnie kilka dni.

Po udanym teście na 10KM nadszedł tydzień masakry w pracy i jakoś brakło sił aby pójść ostro za ciosem i przepracować wszystkie treningi zgodnie z planem i rzetelnie.

Totalnej destrukcji planu dopełniły wszelkiego rodzaju spotkania wigilijne, zebrania w szkołach i inne takie tam wiecie jak czasem chce się pobyć z rodziną 😉

Muszę też wspomnieć o tym, że byłem całkiem mocno obolały po konkretnej glebie którą zaliczyłem na Biegu Świetlików – do póki adrenalina trzymała mnie mocno nic się nie działo, ale dzień później było już nieco gorzej.

Sam nie wiem, jak w takich okolicznościach uzbierałem aż 8h na treningu! Głównie z biegania – weekend zrobił dobrą robotę, bardzo mocny kros aktywny z którego jestem wyjątkowo zadowolony i spokojne rozbieganie na drugi dzień  sponiewierało mnie dość konkretnie.

#Kros aktywny

Długo szukałem odpowiedniej pętli, ale wreszcie znalazłem ideał, jest tam wszystko co potrzebne – sam Jerzy Skarzyński by biegał 😉 Więc nie było już co dłużej odwlekać, koniec krosów pasywnych trzeba zmierzyć się z aktywnymi. Do sprawy zabrałem się bardzo ambitnie i choć mnie kosztowało to całkiem sporo zdrowia (chyba najtrudniejszy trening biegowy jaki zrobiłem dotychczas)  to po byłem zadowolony jak nigdy! Każda pętla nieco szybciej od poprzedniej daje naprawdę solidny wycisk!

#Trochę wolnego

Tydzień regeneracji rozpocząłem od całkowitego odpuszczenia w poniedziałek i we wtorek też … tego już nie było w planie ale 12h dni pracy robią swoje, nie mogę przeginać muszę trochę sobie dać na luz  bo skończy się jakaś chorobą albo kontuzją.  Jest jeszcze parę dni, włączę się jeszcze pewnie do akcji jak tylko złapie oddech  😉

Oczywista nie najlepszy to okres na odpuszczanie treningu, świąteczny festiwal żarcia zapewne wpłynie negatywnie na moje BMI ale chwilowo muszę ograniczyć ilość tematów, którymi się przejmuje, bo jak się przytyje to jeszcze można coś z tym zrobić ale jak się zwariuje to już nie bardzo 😉

%d bloggers like this: